aktualnościzdjęciaRada Regionalna SIPmultimedialne archiwumwładzeOferta wycieczkiProgram Adaptacyjność sukces przedsiębiorstwa
Czwartek, 27 lipca 2017
Imieniny: Aureliusza, Natalii, Rudolfa
POMNIK WDZIĘCZNOŚCI CZY ZNIEWOLENIA ?
 
    Ustawa z 16 kwietnia 2016 r. o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego w art. 6 mówi o koniczności zmiany nazw budowli, obiektów i urządzeń użyteczności publicznej w ciągu 12 miesięcy od wejścia w życie ustawy. Od prawie sześćdziesięciu czterech lat stoi w centrum Inowrocławia Pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni. Jego dzieje to ponury obraz zarówno epok Polski Ludowej jak i Rzeczpospolitej Polskiej w tym mieście.
 
BUDOWA Z KŁOPOTAMI
   Pomniki ku czci Armii Czerwonej stawiano przez cały okres Polski Ludowej, najwięcej w pierwszym jej dziesięcioleciu. Powstało ich ok. pięćset, budowę niektórych inspirował gen. Szatiłow, szef powojennej Misji Wojskowej ZSRR w Polsce. Jednym z nich jest Pomnik Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni zwany także Pomnikiem Wdzięczności. Uchwałą Miejskiej Rady Narodowej (MRN) z 24 lutego 1949 r. powołany został ,,Komitet Honorowy i Wykonawczy Budowy Pomnika poległych w walce o wyzwolenie naszego miasta żołnierzy Bohaterów Radzieckich”. Na czele kilkudziesięcioosobowego gremium, do którego weszli wszyscy miejscowi oficjele stanął Mateusz Czupryński (przewodniczący Prezydium MRN). Wcześniej walnie przyczynił się do zmiany nazw głównych ulic miasta, np. św. Ducha na Juliana Marchlewskiego. Lokalizacja pomnika w centrum miasta, na skwerze naprzeciw sądu, który od stycznia 1950 r. nazwano Placem Obrońców Stalingradu, nie była przypadkowa. Dla wielu inowrocławian miejsce to było symbolem niepodległości. W okresie II RP znajdowała się tam tablica ku czci marszałka J. Piłsudskiego, a stojąca tam Szkoła Wydziałowa była ostatnim bastionem obrony mieszkańców miasta we wrześniu 1939 r. Wynikiem kilkuletniej działalności Komitetu było wzniesienie ważącego ponad sto pięćdziesiąt ton pomnika. To dzieło sztuki socrealistycznej autorstwa Zbigniewa Borowskiego i prof. Stanisława Horno-Popławskiego przedstawia na ponad ośmiometrowym cokole trzy postacie: żołnierza radzieckiego i umieszczonych nieco w tyle partyzanta radzieckiego i żołnierza polskiego. Na pokrycie kosztów budowy rozprowadzano ,,cegiełki” w inowrocławskich zakładach pracy, przeprowadzano zbiórki uliczne, organizowano imprezy sportowe i kulturalne, także na terenie powiatu. W centrum miasta stanęła kilkumetrowej wysokości gliniana makieta pomnika. Do połowy 1950 r. zebrano kwotę 2,6 mln zł. W tym roku przewodniczący komitetu budowy zapowiadał jego odsłonięcie na przyszły rok. Tak się jednak nie stało. Uchwałą MRN z 19 grudnia 1951 r. Czuprynski został odwołany z stanowiska przewodniczącego Prezydium MRN. W międzyczasie na skutek wystąpienia egzekutywy Komitetu Miejskiego (KM) PZPR do Komitetu Centralnego PZPR usunięci zostali ze stanowisk : pierwszy sekretarz KM PZPR Jan Sobiś i szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego Edward Kiełbasiński. Czupryński został wydalony z PZPR w 1952 r. i wraz z kilkoma pracownikami Prezydium MRN, dyrektorem Miejskiego Przedsiębiorstwa Budowlano-Remontowego i jeszcze kilkoma osobami aresztowany przez UB w Inowrocławiu. Cześć z nich była członkami komitetu budowy pomnika. Komisja Nadzwyczajna do Walki z Nadużyciami Gospodarczymi w Warszawie 9 czerwca 1952 r. skazała Czupryńskiego na dwa lata pobytu w obozie pracy. Czy budowa przeciągała się z powodu malwersacji finansowych dokonywanych przez niego i jego współtowarzyszy ? Czy też większy wpływ miała wymiana pieniędzy dokonana na mocy ustawy z 28 października 1950 r., która obniżyła wartość zebranych pieniędzy o ponad 60 procent ? Tego jednoznacznie nie można stwierdzić. W trakcie budowy komitet otrzymał dotacje od m. In. Ministerstwa Kultury i Sztuki a niektórzy wykonawcy za swe usługi pobrali tylko cześć wynagrodzeń. Pomnik odsłonięto 22 lipca 1953 r., uroczystość poprzedzono wielką defiladą, w której dominowali członkowie Związku Młodzieży Polskiej-uczestnicy Zlotu Młodych Przodowników Pracy oraz sportowcy z legendarnym piłkarzem Gerardem Cieślikiem. Pomimo wspomnianych dotacji po odsłonięciu pomnika pozostały zobowiązania finansowe. Bo też inwestycja była wyjątkowa : pomnik był i jest największym i najdroższym w dziejach miasta! W okresie Polski Ludowej stał się miejscem socjalistycznej propagandy : tam do 1988 r. często rozpoczynały się pochody pierwszomajowe, w bezpośrednim sąsiedztwie odbywały się uroczystości związane z politycznymi świętami i rocznicami , również wkroczenia do miasta oddziałów Armii Czerwonej.
 
PORZĄDKI W REGIONIE
   Po 1989 r. przed Polakami stanęło pytanie, czy tego rodzaju pomniki powinny zniknąć z przestrzeni publicznej ? W wykazie sporządzonym w bydgoskim KW PZPR w 1975 r. dla tego województwa występowały czterdzieści dwa obiekty. Na początku lat dziewięćdziesiątych ruszyła pierwsza fala ich usunięć. W Aleksandrowie Kujawskim Pomnik Wdzięczności zdemontowano w 1990 r., rok później w tym miejscu pojawił się monument Konstytucji 3 Maja. W Chełmży i Rypinie rozebrano je odpowiednio w 1993 r. (uchwała Rady Miasta) i 1992 r. (na polecenie burmistrza). W Rypinie pojawił się kamień poświęcony rocznicy nadania praw miejskich. Na pomnikach w Ciechocinku i Szubinie zmieniono napisy. Ten pierwszy ostatecznie zlikwidowano uchwałą Rady Miasta (2014 r.), drugi poświęcony jest wszystkim poległym w walce o polskość. W 1997 r. rozebrano Pomnik Wdzięczności Poległym Bohaterom Armii Czerwonej w Toruniu stojący na plantach przed Muzeum Etnograficznym. Pomnik czerwonoarmisty z Placu Teatralnego w Bydgoszczy przemianowano na Pomnik Wolności okładając go płytami z napisami i reliefami poświęconymi walce Polaków o niepodległość. Również we Włocławku dokonano zmiany nazwy na Pomnik Żołnierza Polskiego. W Świeciu pomnik Bohaterstwa Broni (z 1950 r.) przeniesiono na teren jednostki wojskowej. Obecnie w woj. kujawsko-pomorskim są tylko trzy obiekty poświęcone Armii Czerwonej : modyfikowana w przeszłości tablica na Placu Kościeleckich w Bydgoszczy oraz pomniki w Łabiszynie i Inowrocławiu.
 
PRZEMIANY ŚWIADOMOŚCI OMINĘŁY INOWROCŁAW
   Jedyne zmiany odnośnie tego ostatniego , jakie dokonano w ciągu pierwszych dwóch dekad istnienia RP to usunięcie wszelkich napisów oraz… likwidacja prowadzącego do niego chodnika ( 2011 r.). Obecnie otoczony jest trawnikiem. Na zapytanie radnych SLD w tej sprawie rausz odpowiedział wtedy, że ,,nowa wizualizacja otoczenia Pomnika Wdzięczności wynika ze zmiany koncepcji zagospodarowania skweru Obrońców Inowrocławia”. Od 1989 r. tylko jeden z radnych (Jacek Tarczewski) wystąpił z interpelacją, domagającą się usunięcia postumentu. W 1997 r. Stronnictwo Narodowo-Demokratyczne wystąpiło do prezydenta Ryszarda Brejzy z żądaniem demontażu lub przeniesienia pomnika w inne miejsce. Ten odpowiedział, że nie wystąpi z takim wnioskiem do Rady Miasta, bo wśród inicjatorów jego budowy byli powstańcy wielkopolscy, których trudno nazwać rusofilami ! Budzi to zdziwienie, gdyż urzędujący od piętnastu lat prezydent jest z wykształcenia historykiem i rzekomo wywodzi się z obozu solidarnościowego. W Radzie Miasta, której przewodniczy etatowy działacz ,,Solidarności” Tomasz Marcinkowski, dominuje popierająca prezydenta koalicja. Kilkanaście lat temu Dariusz Mielcarek w liście do R. Brejzy postulował zmianę nazwy ulicy F. D. Roosvelta. Prezydent odpowiedział, że spowodowałoby to zbyt duże koszty dla miasta. Na tej ulicy stało i stoi do dziś nie więcej niż dziesięć budynków. Być może takie nastawienie prezydenta do reliktów ponurej przeszłości wynika z jego politycznych kalkulacji, wrodzonego oportunizmu lub faktu uczestniczenia niegdyś w zajęciach Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu-Leninizmu. Jeszcze bardziej oryginalne stanowisko w sprawie pomnika zajął Zarząd Oddziału Polskiego Towarzystwa Historycznego w Inowrocławiu pod przewodnictwem dr hab. Tomasza Łaszkiewicza. W marcu 2011 r. opowiedział się za pozostawieniem pomnika ,,jako świadectwa czasów, w których został wzniesiony”. Autorzy nie wyjaśnili, dlaczego w przeszłości rozebrano (także w Inowrocławiu) pomniki postawione przez zaborców i faszystów. Oświadczenie zakończono sugestią umieszczenia koło niego tablicy informacyjnej ze względu na ,,pojawiające się nieporozumienia i wątpliwości ( )a także w celach edukacyjnych”, co brzmi dość humorystycznie. Zaproponowana w końcowej części tego dokumentu treść trafiła na znajdującą się do chwili obecnej przed nim tablicę. Brzmi on następująco : ,,Monument odsłonięty 22 lipca 1953 r., zwany Pomnikiem Wdzięczności, a potem Pomnikiem Wdzięczności i Polsko-Radzieckiego Braterstwa Broni, wzniesiony dla upamiętnienia wyzwolenia Inowrocławia spod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną, stał się symbolem tragicznej epoki stalinowskiej i ponownego zniewolenia przez komunistyczny totalitaryzm. W niepodległej Polsce pozostawiony jako świadectwo historii i dzieło sztuki socrealistycznej”. Jego autorem jest znany miejscowy historyk Edmund Mikołajczak obdarzony tytułem Honorowego Obywatela Miasta. Według niego zaakceptowany przez ratusz tekst był wtedy znacznym krokiem do przodu. Czy można zgodzić się z twierdzeniem, że dzieła sztuki związane z totalitarnymi ustrojami powinny być eksponowane publicznie ? Jeśli są to rzeczywiście dzieła sztuki, to powinny trafić do muzeów lub innych , podobnych miejsc. Skansen dla tego rodzaju pomników ma powstać w Bornym Sulinowie lub Czerwonym Borze k. Łomży. Jednak teza o eksponowaniu tych dzieł sztuki w ściśle określonych miejscach wcale nie jest jednoznaczna. W czerwcu 2015 r. w wyniku ogólnokrajowej obławy policyjnej w Niemczech odnaleziono po latach rzeźbę koni z brązu autorstwa Josefa Thoraka. W czasach faszyzmu stały przed gmachem Nowej Kancelarii Rzeszy. Te, jak i inne dzieła, np. rzeźba Arno Brekera ,,Die Wehrmacht”( atletyczny mężczyzna z mieczem) jako tzw. sztuka nazistowska powstała na zamówienie III Rzeszy, po skonfiskowaniu przez policję stały się własnością federalnego państwa, które do dziś zastanawia się, co z nimi zrobić. Przez długie lata dzieła sztuki związane z faszyzmem trafiały do magazynów, np. do Bawarskiego Muzeum Armii w Ingolstadt i nie były eksponowane. Wielu Niemców uważa, że w przestrzeni publicznej nie może być dla nich miejsca. E. Mikołajczak zapytany czy nadal podtrzymuje wyrażone sześć lat temu poglądy odpowiada : ,,Nie potrafię jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, tym bardziej że różnice zdań pozostały. O ile rozumiem argumenty tych, którzy uważają, że pomnik winien jednak zniknąć z przestrzeni miejskiej, o tyle nie sposób godzić się na działania lewicy, która nadal obchodzi tutaj kolejne rocznice oswobodzenia Inowrocławia przez Armię Czerwoną. Pamięć o poległych jest w pełni uzasadniona i chwalebna, ale w miejscu ich wiecznego spoczynku, na cmentarzu”. E. Mikołajczak inaczej niż sześć lat temu rozkładając akcenty nie opowiada się zatem po żadnej ze stron, co można odczytać jako akceptowanie obecnego status quo.
 
PRAWIE NIEDOSTRZEGALNE
   Niewielki rekonesans prowadzi do bulwersującego odkrycia : pomnik stoi w odległości nie większej niż sto metrów od więzienia, w którym w latach pięćdziesiątych panowały najcięższe warunki odbywania kar ok. dwustu więźniarek politycznych skazanych na długie lata pozbawienia wolności. Kilka nie przeżyło morderczych warunków, niektóre zachorowały psychicznie. Zajmująca ok. jeden metr kwadratowy tablica poświęcona im, jaki i innym ofiarom więzienia, została umieszczona na jego murze przy wąskiej, ,, ślepej” drodze nie będącej nawet ulicą ! Aby przeczytać tekst trzeba skręcić z ul Narutowicza. Pomnik Wdzięczności widoczny jest z odległości kilkuset metrów. Natomiast na inowrocławskim rynku stoi postument królowej Jadwigi, patronki miasta. Liczący ok. dwa metry wysokości często zanieczyszczany przez biegające po rynku czworonogi nie wyróżnia się niczym od otoczenia. W latach dziewięćdziesiątych przedstawiciele władz miasta i powiatu składali kwiaty w rocznicę wyparcia Niemców z miasta (21 stycznia), do chwili obecnej robią to działacze SLD. Długotrwała indoktrynacja sprawiła, że jeszcze dziś część mieszkańców uznaje ją za datę ,,wyzwolenia”. Wynika to z faktu ciągle żywej pamięci o hitlerowskich zbrodniach. Zarówno im, a przede wszystkim władzom samorządowym i historykom skupionym w Oddziale PTH warto przypomnieć, że w skład ogólnie dostępnej wiedzy historycznej weszły już dawno informacje o udziale Armii Czerwonej w budowaniu totalitarnego państwa poprzedzonego dwoma agresjami na Polskę w latach 1920 i 1939 oraz uczestnictwu w niezliczonej ilości przestępstw i zbrodni , wśród których największą była ,,obława augustowska” zakończona śmiercią co najmniej sześciuset Polaków. Nawet pobieżna znajomość tych faktów, pozwala bez cienia wątpliwości na stwierdzenie , że skoro pomniki są jednoznaczną gloryfikacją tego, komu są poświęcone, dlatego nie ma miejsca w przestrzeni publicznej dla tych, poświęconych Armii Czerwonej. Natomiast groby żołnierzy radzieckich powinny być otoczone troska i opieką ze strony państwa polskiego.
                                                                                                                                                                                    MIROSŁAW PIETRZYK
więcej »